NIKT mnie nie lubi, bo jestem gruby…

Otyłość u dzieci należy koniecznie leczyć. Ta przewlekła jednostka chorobowa bardzo źle wpływa na ważne funkcje życiowe, prowadząc do szeregu innych chorób. Jeśli twoje dziecko jest otyłe, powinnaś jak najszybciej pomóc mu w walce z nadwagą.

Otyłość u dzieci bardzo wpływa na jakość ich życia. Otyłe dzieci borykają się nie tylko z ograniczeniami wynikającymi z wagą, czy wymiarami swojego ciała. Ich wygląd burzy ich poczucie własnej wartości, co kreuje negatywną samoocenę. To z kolei  prowadzi do poważnych zaburzeń w życiu społecznym.

Dlatego walka z otyłością u dzieci to nie tylko ograniczenia w diecie. Jest długi okres batalii, w który musi być zaangażowana cała rodzina.

Lodówka na klucz i pompki? Nie tędy droga

*/ // –>

Otyłość u dziecka nie pojawia się nagle, z tygodnia na tydzień. Jest wynikiem wielu błędów żywieniowych i złych nawyków, które trwały nawet od początku życia dziecka. Dlatego najpierw powinnaś rzetelnie zrobić rachunek sumienia i znaleźć przyczyny tego stanu rzeczy. Pozwoli ci to prawidłowo określić kierunek zmian jakie musisz poczynić, żeby dziecku pomóc. Zatem zastanów się i odpowiedz szczerze, czy:

–  w waszej rodzinie jest zwyczaj spożywania obfitych , tłustych i słodkich posiłków,

–  dziecko ma łatwy dostęp do produktów o wysokiej gęstości energetycznej, bogatych w tłuszcze  zwierzęce i cukry proste (batoniki, chipsy, fast foody, cukierki, ciastka),

–  rozmawiacie w rodzinie na temat zasad prawidłowego żywienia,

–  jedzenie towarzyszy dziecku podczas odpoczynku, np. przy oglądaniu telewizji, czytaniu, graniu na komputerze,

–  nagradzasz dziecko słodyczami.

Jeśli  odważyłaś się  już przyznać sama przed sobą do wyżej wymienionych błędów, możesz teraz rozpocząć walkę z diabłem. Ta walka będzie długa i trudna, ze względu na występujące równolegle inne problemy, takie jak bardzo nadwątlona samoocena dziecka oraz mocno zaburzone jego relacje z rówieśnikami.

Zapewne, w pierwszym odruchu masz ochotę zamknąć lodówkę na klucz i zmusić dziecko do codziennego wysiłku fizycznego. Jednak muszę cię zmartwić. Taka taktyka jest niewskazana na dłuższą metę, bo młody organizm dozna szoku. Jak zatem sobie radzić? Oto kilka wskazówek.

Po pierwsze: motywacja

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że motywacja czyni cuda. Jak więc skutecznie przekonać dziecko do tak drastycznych zmian w diecie i sposobie  życia? Na pewno nie stwierdzeniem typu: jesteś gruby, jak będziesz mniej jadł i dużo ćwiczył będziesz ładnie wyglądał, będziesz mógł biegać i bawić się jak inne dzieci. Na pozór dziwne, prawda? Jednak powinnaś wiedzieć, że dziecko zdaje sobie z  sprawę z tego, jak wygląda oraz jakie ma ograniczenia i codziennie cierpi z tego powodu, że nie może biegać, skakać i bawić się jak inni rówieśnicy, że jest brzydsze od rówieśników. Dlatego kiedy wygłaszasz swoją teorię, dziecko słyszy tylko początek, że jest grube i kuli się w sobie, a reszta to już tylko słowotok. To tak, jakby ci ktoś powiedział: Masz bardzo grubą pupę i okrągły brzuch (na przykład, oczywiście). Jak będziesz ćwiczyła, będziesz mieć ciało modelki. Zapewniam cię, że bardzo wyraźnie dotrze do ciebie tylko początek wypowiedzi, który da szturchańca twojej samoocenie i bynajmniej nie zmobilizuje do regularnych ćwiczeń na siłowni.

Dobrą metodą jest poważna rozmowa, której motywem przewodnim będzie nie wygląd dziecka, ale zdrowie w sensie stricte. Wyłóż dziecku bez ogródek całą prawdę o zagrożeniach wynikających z otyłości u dzieci. Podsuń mu do przeczytania jakiś artykuł na ten temat, który może być pisany nawet językiem dla dorosłych.

Celem tej metody jest przestraszenie dziecka – oczywiście bez przesady, demonizować nie wolno. Ale uwaga. To nie koniec. Nie możesz wzbudzić w dziecku lęku i go z tym lękiemzostawić, bo wywołasz odwrotny skutek. Kiedy będziesz widziała, że cel został osiągnięty przechodzisz do drugiej części.

Nie wiem czy wiesz, ale przestraszone dziecko łatwiej podlega sugestiom. Zatem kuj żelazo póki gorące. Zdecydowanie i wyraźnie wyjaśnij dziecku, że powinno teraz zacząć „się ratować, bo potem będzie za późno. I bardzo ważne – zapewnij, że nie będzie z tym problemem samo, że cała rodzina będzie mu pomagać i wspierać.

Po drugie: ograniczaj, ale nie zakazuj

To, co powinnaś zrobić najpierw, to zmienić nawyki żywieniowe. Powinnaś zatem:
1. Wyeliminować jedzenie typu “fast-food” i siedzenie godzinami przed telewizorem.
2. Ograniczyć tłuste i słodkie pożywienie. Po prostu go nie kupuj.
3. Zadbać o systematyczne posiłki, 4-5 dziennie.
4. Uświadamiać dziecku zasady prawidłowego odżywiania.
5. Przyrządzać prawidłowo posiłki całej rodzinie-rodzice są ważnym wzorem dla dziecka.
7. Towarzysz dziecku w trakcie posiłku.
8. Zadbać o to, by dietetyczne posiłki były ładne, kolorowe i smaczne.
9. Nie kupować słodyczy “na drogę” do szkoły.
10. Przygotowywać zdrowe, smaczne posiłki na drugie śniadanie.
11. Rodzinne wypady do restauracji zastąpić spacerem, wyprawą na basen czy na rower.

Musisz pamiętać, że zmieniając nawyki żywieniowe pozbawiasz dziecko tego, co bardzo lubi. Twoją pociechę czekają zatem wielkie ograniczenia, a więc ogromna praca nad sobą. I w tym momencie powinnam zwrócić ci uwagę na pewne szczegóły.

Słodycze. Dotychczas spełniały dla dziecka funkcję pocieszacza i kompana, więc bez nich życie pociechy stanie się nawet nie do zniesienia. Tak samo z fast foodami. Zwróć uwagę, że dla dziecka to nałóg, tak samo poważny jak dorosłych palenie papierosów. Dlatego proponuję kolejną rozmowę z dzieckiem.

Przedstaw mu problem ograniczenia słodyczy i fast foodów. Koniecznie powiedz mu, że go rozumiesz i dlatego, żeby zupełnie nie ograniczać słodkiego – dla jego dobrego samopoczucia – będziesz mu codziennie kupowała 20 dkg suszonych owoców. A  w niedzielę zaszalejesz i kupisz mu batonika, paczkę chipsów, frytki i hamburgera. Cukier prosty zawarty w owocach jest dużo zdrowszy, niż cukier biały. Natomiast lekkie odpuszczenie diety, niech będzie dla dziecka nagrodą za jego „pracę”.

Jeśli natomiast chodzi o warzywa, to wybierz się z pociechą do supermarketu i kup po trochu wszystkich warzyw, jakie są na stoisku warzywnym. Niech dziecko samo wybierze, jakie warzywo lubi i jakie chce jeść codziennie. Zapewniam cię, że lepiej, jeśli będzie jadło ciągle tylko jedno czy dwa, warzywa, ale jadło w ogóle jakieś, niż staczać wojny nad duszoną marchewką z groszkiem.

Po trzecie: do sportu jeszcze daleka droga

Kolejnym przykazaniem w walce z otyłością u dzieci jest sport. Ale to teoria. Twoje dziecko waży dużo więcej niż powinno, więc nie jest ani gibkie, ani szybkie. Szybko się męczy i poci. Dlatego odpuść sobie pompki, czy biegi na czas. Pamiętaj, że chudnie się, kiedy puls osiągnie 130 uderzeń na godzinę przez 15-20 minut. Znajdź zatem z dzieckiem jakąś lżejszą dyscyplinę, spokojnie mu wystarczy. Nawet półgodzinny, codzienny spacer energicznym krokiem może czynić cuda.

Po czwarte: wsparcie i terapia

Twoje dziecko może mieć nawet zrujnowaną samoocenę. Toteż chwal dziecko, jak możesz najczęściej. Spraw, żeby było za coś odpowiedzialne w domu. Ale nie z obowiązku – typu wynosisz od dzisiaj śmieci. Śmieci, śmieciami, ale znajdź w dziecku to, co robi dobrze. Na przykład dogląda kwiaty doniczkowe, czy opiekuje się chomikiem. Fakt bycia ważnym i potrzebnym bardzo dobrze wpływa na samopoczucie.
Rozwijaj w dziecku pasje i zainteresowania. Kiedy pociecha będzie zajęta, nie będzie miała głowy do podjadania w trakcie.

Skorzystaj z porady psychologa dziecięcego. Nie obawiaj się krytyki z jego strony. Psychologowie są po to, żeby prostować to, co jest skrzywione, a nie komentować. Oni wiedzą, że każdy rodzic popełnia błędy, jeden mniejsze, drugi większe, ale to wcale nie znaczy, że jesteś złą matką.

Także jak widać, otyłość u dzieci, to poważny i złożony problem. Trzeba uzbroić się w ciepliwość i wykazać się dużą siłą woli, żeby sprostać temu wyzwaniu. Niemniej jednak pamiętaj, że każdy człowiek ma w sobie potencjał i wolę walki, dlatego jestem pewna, że także tobie uda ci się zwyciężyć razem z dzieckiem. Powodzenia.