Nie taki nocnik straszny – siusianie do nocniczka bez tajemnic

Dziecko umiejętność tę zdobywa zazwyczaj po ukończeniu pierwszego roku życia. Wcześniejsze próby uczenia czystości nie mają więc większego sensu i mogą być wręcz szkodliwe. Zdaniem psychologów, dziecko zbyt szybko poddane nauce czystości jest bardziej skłonne do buntu i może nam odmówić współpracy i będzie moczyć pieluszki znacznie dłużej niż jego rówieśnicy.
Siadanie na nocniku to dla malucha sytuacja całkiem nowa, którą musi zaakceptować. Najpierw musi się oswoić z nocnikiem. Pozwól więc mu usiąść na nim od czasu do czasu, na razie w majteczkach albo niech posadzi swego ulubionego misia.
Gdy po tygodniu, dwóch uzna ten “dziwny przedmiot” za swój, możemy przystąpić do nauki. Początkowo nie powinna trwać dłużej niż kilka minut. Jeśli dziecko chce wstać, bo jest znudzone, nie zatrzymujmy go opowiadaniem bajek, śpiewaniem piosenek ani tym bardziej siłą. Nocnik ma się malcowi kojarzyć z załatwianiem potrzeb fizjologicznych, a nie z Czerwonym Kapturkiem.
Stosując przymus nie zachęcimy dziecka do ćwiczeń. To mogą sprawić tylko pochwały. Każdy sukces należy zauważyć i entuzjastycznie pochwalić. W razie “wpadki”, nawet gdy się przydarzyła tuż po wstaniu z nocnika – nie należy krzyczeć i karać dziecka. Najgorsze, co matka może zrobić, jest okazanie gniewu. Życzliwość i wyrozumiałość są bardziej skuteczne.
Rodzice mogą pomóc dziecku, jeśli będą obserwować, w jakim rytmie się ono wypróżnia i zależnie od tego próbować wysadzać je na nocnik. Dobrze jest też uczyć malucha sygnalizowania potrzeb, pytając go, i to wielokrotnie w ciągu dnia, czy chce zrobić siusiu albo kupkę? Jeśli odmawia trzeba mu wierzyć, i uzbroić się w cierpliwość.