17 grudnia, 2012

SAMODZIELNY TRZYLATEK – OPRACOWAŁA MGR JOANNA DĄBEK-KORPAŁA

Maluch rozpoczynający swoją „przygodę” z przedszkolem musi mieć zapewniony pomyślny w nim start. Wchodzenie w nową sytuację, nową grupę związane jest z procesem adaptacji. Według G. Sochaczewskiej dziecko, które jest zaadaptowane do nowych warunków potrafi zaspokoić potrzeby na terenie nowego środowiska oraz potrafi spełniać stawiane mu wymagania. Natomiast A. Brzezińska mówi o adaptacji jako o procesie trwającym w czasie. Podczas tego procesu dziecko poszukuje właściwego miejsca dla siebie w relacjach z osobami dorosłymi oraz w relacjach z dziećmi. Prawidłowo przebiegająca adaptacja sprzyja dobremu samopoczuciu, możliwości rozwiązywania problemów, zaspokajaniu potrzeb, znoszeniu ograniczeń.
Istotnym problemem na tej płaszczyźnie jest samodzielność dziecka rozumiana w wielu aspektach. Ważne jest bowiem, aby dziecko podejmowało próby samodzielnego ubierania się, spożywania posiłków, zaspokajania potrzeb fizjologicznych, korzystania z przyborów. Dążenie dziecka do bycia samodzielnym jest naturalnym etapem jego rozwoju. Istotną kwestią jest tu nastawienie rodziców do przejawów tej samodzielności zwłaszcza w sytuacji buntu malucha na zakazy i nakazy. Okazuje się, że postępowanie rodziców rygorystycznych, nadmiernie opiekuńczych oraz demokratycznych różni się między sobą, a co za tym idzie wywiera inny wpływ na dziecko. Ci pierwsi bowiem bunt dziecka będą ograniczać poprzez wymóg bezwzględnego dostosowania się do wymagań. Sytuacja ta może spowodować osłabienie dążenia do samodzielności przez dziecko, związku zależnościowego z rodzicami oraz do odrzucenia norm przez nie.
Z kolei rodzice nadmiernie opiekuńczy nie dopuszczają do sytuacji, w której dziecko przejawia chęć realizacji samodzielnie jakiejś czynności. W rezultacie postępowań rodziców dziecko staje się zupełnie niesamodzielne oraz uzależnione od rodziców. Będzie to dziecko niezdarne, które nie będzie respektowało nakazów i zakazów. Najbardziej odpowiednia dla dziecka i jego rozwoju jest postawa rodziców o tendencjach demokratycznych. Rodzice ci pozwalają dziecku na swobodę i samodzielność oraz wzmacniają jego próby bycia samodzielnym. Dziecko, które wychowywane jest w takim domu nie ma problemu z podporządkowaniem się nakazom i zakazom, gdyż poprzez odpowiednie podejście rodziców otrzymuje ono rozsądny margines swobody, a przez to zaspakaja potrzebę samodzielności. Takie nastawienie rodziców pozwala prawidłowo rozwijać się dziecku jak również ma pozytywny wydźwięk na przystosowanie się do różnych warunków życia w społeczeństwie.
Naturalną konsekwencją zaspokojenia potrzeby samodzielności jest rozwój potrzeby osiągnięć. Dziecko realizuje ją poprzez aktywność, której rezultatem jest osiągnięcie celu. Rodzice powinni zwrócić uwagę na konieczność dostosowywania zadań czy wymagań na miarę możliwości rozwojowych dziecka. W przeciwnym razie dziecko nie widząc rezultatów swojej pracy, a często otrzymując za niepowodzenie karę, rezygnuje z rozwijania tej potrzeby. Może również dojść do zahamowania omawianej potrzeby poprzez niewłaściwe podejście rodziców, które jest związane z wyręczanie czy krępowaniem działalności dziecka.
Na proces adaptacji, oprócz rozwoju emocjonalnego, społecznego, umysłowego i fizycznego, duży wpływ ma właśnie samodzielność dziecka. Ważne jest zatem, aby już w środowisku rodzinnym dziecko podejmowało pierwsze próby bycia samodzielnym. Kiedy dziecko mówi „ja sam” pozwólmy mu na tę samodzielność. Jest to istotne, gdyż budzi się wówczas w dziecku wola oraz poczucie indywidualności. Konsekwencją otwartej postawy rodziców na samodzielność dziecka będzie aktywne nastawienie do świata oraz do pokonywania problemów, a co za tym idzie dziecko będzie dążyło do osiągania stawianych sobie celów. „Zabijanie” samodzielności spowoduje bierność dziecka oraz może wywołać postawę, która charakteryzować się będzie rozpaczliwym szukaniem pomocy u rodziców w kolejnych etapach życia.
Przedszkole nie pozostaje obojętne na ten problem. Początkowa praca z takim dzieckiem polega przede wszystkim na zmniejszaniu dyskomfortu psychicznego. Musimy wyobrazić sobie jak czuje się dziecko, które po raz pierwszy pojawia się w przedszkolu, bez mamy i taty – od których otrzymywało natychmiastową pomoc, bądź w zawrotnym tempie było przez rodzica wyręczane w najdrobniejszej czynności, wśród wielu zupełnie obcych osób i na dodatek „kolega sam robi siusiu, a ja nie!”. Jest to bardzo trudna sytuacja dla takiego dziecka. Żaden wychowawca nigdy nie pozostawi dziecka bez udzielenia mu pomocy, ale w pierwszych dniach, dziecko może być tak przejęte nową sytuacją, że zwyczajnie będzie wstydziło się zgłosić do niego, gdyż zostanie zaburzone jego poczucie bezpieczeństwa.
Pokazanie dziecku, że zawsze może liczyć na pomoc w sferze samodzielności, stanowi pierwszy etap w pracy z dziećmi. Kolejnym etapem będzie tu stworzenie współpracy z rodzicami – środowisko przedszkolne nigdy nie zastąpi dziecku środowiska rodzinnego dlatego tak ważna jest współpraca obu stron. Dzięki wymianie informacji z rodzicami oraz wspólnemu rozwiązywaniu problemów stwarza się dziecku możliwie najlepsze dla niego warunki rozwoju na terenie przedszkolnym. Kolejny etap to wypracowywanie u dziecka nawyku samodzielności. Mówię tutaj o szeroko pojętej samodzielności, gdyż oprócz korzystania z toalety istotne jest również zakładanie bucików, samodzielne spożywanie posiłków, mycie rączek itd. Zarówno wychowawcy jak i rodzice powinni dziecko wspierać w każdych poczynaniach, motywować, udzielić instrukcji. Naturalną sprawą jest, że dziecko trzyletnie będzie wykonywało te czynności zgodnie z możliwościami rozwojowymi. Zdarzy się więc, że buciki będą założone na odwrót lub umyte rączki nadal będą czerwone po malowaniu farbami, ale jak już wspomniałam istotne jest tu wywołanie próby samodzielności. Ostatnim etapem – równie ważnym będzie udzielanie pochwał za każdy przejaw samodzielności, nawet za ten który zostanie wykonany niedokładnie lub źle.
A oto kilka rad – nie tylko dla rodziców:
nie zabijajmy samodzielności u dziecka;
nie wyręczajmy dziecka z wykonywania czynności, które są na miarę jego możliwości rozwojowych;
zorganizujmy w łazience miseczkę, w której dziecko samo będzie mogło umyć rączki – z takiej czynności wynikną również inne plusy np. dbanie o higienę;
nie bądźmy egzaminatorami, a partnerami – nie karćmy, a dajmy wskazówki, instrukcje;
pamiętajmy o pozostawieniu dodatkowych minut dla czynności wykonywanych przez dziecko;
każdy objaw samodzielności pozytywnie wpływa na rozwój ruchowy dziecka, sprawność motoryczną, koordynację wzrokowo-ruchową;
udzielajmy pochwał;
pamiętajmy o tym, że i my zdobywaliśmy te podstawowe, fundamentalne dla każdego człowieka umiejętności i nie zawsze udawało się nam bezbłędnie wykonać zadanie, ale bez otrzymania możliwości popełnienia błędu nie zaszlibyśmy tak daleko!!!